środa, 6 sierpnia 2014

Prolog

Drogi Pamiętniczku !

Jutro pierwszy dzień w nowej szkole. Strasznie się stresuję. Nowi znajomi, nauczyciele i środowisko. A co jeśli i w tej szkole nie polubią prawdziwej ja i ponownie będę musiała zakładać tą głupią 'maskę' z przyklejonym uśmiechem na twarzy i udawać, że wszystko jest okej jak nie jest okej? Mam już dosyć bycia osobą, którą nie jestem. W starej szkole miałam przyjaciół, którzy mnie wspierali i tylko oni wiedzieli jaką osobą jestem na prawdę, a szczególnie Olivia. Tylko, że oni są 456 km od BradFord, w Mullingar. W Mullingar są też moi rodzice. Co z tego, że leżą w trumnach pod ziemią od 5 lat. Ważne, że tam są. Obiecywałam im przed śmiercią, że nie wyjadę do babci w BradFord, ale życie jak zwykle nie może iść po mojej myśli i w końcu musiałam do niej przeprowadzić, bo jestem osobą nie pełnoletnią bla bla bla... Nie ważne.
Za kilka godzin będę na miejscu. Pierwszy raz od 10 lat ponownie mogę spotkać się z babcią. Bardzo się za nią stęskniłam. Chciałam ją wcześniej odwiedzić, ale rodzice mi nie pozwalali. Nie wiem dlaczego. Wiem tylko, że z babcią zawsze się kłócili i mieli z nią jakieś problemy. Tyle wiem.

Podsumowując: 
Mam nadzieje, że wszystko się zmieni. Na lepsze.

Babcia mówiła mi, że jak przyjadę na miejsce ma dla mnie jakąś niespodziankę. Ciekawość mnie zżera. Co ona kombinuje? hyym... Okaże się jak dojadę na miejsce. Nie mogę się doczekać.





Vanessa Butler           

 
* *

'Vanessa chodź już, bo się spóźnisz!'- krzyczy babcia z kuchni. Podniosłam się na łokciach z łóżka i spojrzałam na zegarek. Fuck! Zaspałam! Wyskoczyłam z łóżka i ruszyłam w stronę łazienki. Weszłam do łazienki i odruchowo spojrzałam w lustro. Wyglądam koszmarnie. Włosy miałam poplątane i rozczochrane w wszystkie strony świata. Oczy miałam spuchnięte i czarne, bo zapomniałam wczoraj wieczorem zmyć eyeliner z powiek. Oddech mój pachniał jeszcze gorzej niż wyglądałam. Musiałam się nie źle wczoraj bawić na imprezie powitalnej. Co jest dziwne, bo nigdy wcześniej nie szalałam na imprezach rodzinnych. Zawsze siedziałam cicho w kącie patrząc na tych pijanych ludzi.
Wzięłam szczoteczkę i nałożyłam na nią pastę. Podczas gdy myłam zęby również rozczesywałam włosy i zmywałam wczorajszy makijaż. Pobiegłam szybko do pokoju ubrać się w cokolwiek byle być ubrana. Założyłam jakieś krótkie spodenki i cienki T-shirt. Zrobiłam sobie szybko kreski eyelinerem, zabrałam torbe z książkami i ruszyłam w stronę wyjścia domu.
Wcisnęłam na nogi jakieś buty, podeszłam do babci aby pocałować ją w policzek i wyszłam z domu.

Miałam jeszcze 5 minut do rozpoczęcia lekcji a szkoła nie znajdowała się daleko więc szłam sobie spokojnym krokiem. Nie śpieszyło mi się szczerze mówiąc. To co, że jest to pierwszy dzień szkoły.


**
'Poznajcie nową uczennice Vannese.'- powiedział Mr.Green -' Usiąść proszę tam pod oknem na samym końcu.'- wskazał mi ręką moje miejsce. Miejsce na samym końcu klasy. Ufff... Cieszę się strasznie z tego powodu. Nie będę przynajmniej słyszeć niemiłych o mnie komentarzy i czuć na sobie tysiące spojrzeń.

Usiadłam na  swoim miejscu i wyciągnęłam wszystkie potrzebne mi rzeczy na lekcje matematyki. Jak zwykle ,jak to na lekcjach było nudno. Nic się nie działo. Czasami ktoś rzucił w niego papierową kuleczką albo żartował sobie, że ktoś puka do drzwi. Krótko mówiąc: nudy.


Z każdą minutą zielona tablica stawała się coraz bielsza. Raz coś po niej pisał a raz mazał aby coś innego w tym miejscu napisać. Ledwo co nadążałam z pisaniem. Doszliśmy do jednego z najtrudniejszych zadań. Nie było aż takie trudne.


 Treść brzmiała tak: Wybrałeś się samochodem na przejażdżkę. Drogę do celu pokonałeś, jadąc z prędkością 50 km na godzinę. Droga powrotna była znacznie lepsza, w związku z czym wracając tą samą trasą jechałeś z prędkością 70 kilometrów na godzinę. Jaka była średnia prędkość na trasie? 
Łatwe to zadanie. Wystarczy to rozpisać. Zabrałam więc długopis w rękę i zaczęłam pisać obliczenia w zeszycie. Gdy skończyłam podniosłam dumnie głowę, że je sama obliczyłam. Zaczęłam rozglądać się po klasie. Wszyscy patrzyli na to zadanie z przerażeniem. Nie dziwie się. To zadanie nie należy do najłatwiejszych. Po chwili Mr.Green powiedział do jakieś dziewczyny o imieniu Rose aby przedstawiła odpowiedź. Dziewczyna dumnie podeszła do tablicy i zaczęła zapisywać swoje obliczenia tłumacząc każde przez nią zapisane obliczenie. Patrzyłam na tablice z zdziwioną miną. Przecież ona to zadanie ma źle. Ja mam całkowicie inne obliczenia i inny wynik. A może to ja mam źle? Podniosłam rękę ku górze z podniesionymi dwoma palcami. Mr.Green popatrzył na mnie z pod swoich dużych, brązowych okularów -' Tak Vannesa? Masz jakieś pytania?' -wszyscy spojrzeli się w moją stronę. O dziwem mnie to nie zawstydzało. Wstałam, podeszłam do tablicy i zaczęłam wszystkim tłumaczyć to zadanie. Po moim małym wykładzie obróciłam się na piętach w stronę klasy i ruszyłam w stronę mojej ławki. Czułam na sobie tysiące zdziwionych spojrzeń. Nie wiem czy miałam się cieszyć z tego powodu. To przecież jego głupie zadanie. Zadzwonił dzwonek na przerwę.  Spakowałam rzeczy do torby i wyszłam szybko z klasy. Przekraczałam próg klasy aż tu nagle ... Bum!... wpadłam na kogoś. Oh no nie…

'Przepraszam nie chciałam na ciebie wpaść.'- powiedziałam zbierając z zmieni mój lunch i teczki. Popatrzyłam na tej osoby buty. Były ogromne i czarne. To chyba glany. Tak to są glany. Podniosłam się i szybko ominęłam tego człowieka. Nie miałam ochoty z nim/ją rozmawiać. Miałam to głęboko w dupie co on/ona o mnie teraz myśli. Z spuszczoną głową ruszyłam w stronę szafki.


Oczami Zayna

Kto to jest? Nie wiedziałem jej nigdy przedtem tutaj. Muszę się dowiedzieć co nie co o niej.

Ruszyłem w stronę mojej paczki aby pozyskać trochę o niej informacji. Ruszyłem dalej przez korytarz podążając w stronę wyjścia. Wszyscy schodzili mi z drogi. Dlaczego oni się mnie boją? Bo mam tatuaże? Bo jestem czasami agresywny? Bo jestem inny? Eee tam. Mam to w dupie. Nie będę się nimi przejmował. Mam wszystko w dupie kurwa. Doszedłem w końcu do nich. Stali i jak zwykle palili nie czekając za mną. Normalne. 
'Siema Zayn.'- jako pierwszy odezwał się Harry -'Chcesz?'- wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczkę. Nic nie mówiąc zabrałem jednego z paczki  i zapaliłem sobie.
'Ej widzieliście już tą nową dziewczynę u nas w szkole?'- zapytałem patrząc głównie na Liama, bo myślę, że chodzą do tej samej klasy.
'No widziałem. Dobra z niej dupa.'-  odpowiedział uśmiechając się pod nosem -'Co chcesz o niej wiedzieć?'
'Wszystko.'
'Vannesa,19 lat, mądrzejsza od Rose.'
Otworzyłem szeroko oczy z niedowierzaniem. To istnieją ludzie mądrzejsi od Rose? Wow. Na pewno jest przemądrzała i uważa się za najmądrzejszą tak jak Rose. Już jej nie lubię lecz jednocześnie coś mnie do niej przyciąga.
'Ej chłopaki o kim gadacie?'- wtrącił się Harry.
'Spójrz. Idzie.'- Prawie łysy chłopak uśmiechnął się pod nosem pokazując mi gestem głowy, żebym się odwrócił, więc tak uczyniłem. Tak to ona szła. 

Zagadam do niej. Ciekaw jestem czy faktycznie jest taka jaką sobie wyobraziłem. 

Spokojnym krokiem ruszyłem w niej stronę. Spojrzałem ostatni raz na chłopaków, którzy uśmiechali się w moją stronę, wiedząc co chce zrobić.

Stała przy automacie do kawy czy jakkolwiek to się nazywa. Postanowiłem skorzystać z okazji i zabrać jej portfel z torby. Nie, nie chce jej ukraść. Chce po prostu jakoś do niej zagadać a nie wiem jak. Nic innego nie przyszło mi do głowy. Po cichu zabrałem jej portfel i obeszłem ją od tyłu. Dziwne, że jeszcze mnie nie zauważyła, bo cień mój był widoczny na automacie.

Oczami Vannesy

Poczułam czyjeś oddechy na mojej szyi i jak ktoś mnie obejmuje w tali. Ciarki przeszły mnie po całym ciele. Serce zaczęło bić 89237298714297438702 razy na sekundę. Ten ktoś zaczął bawić się moimi włosami od tyłu i lekko przejeżdżać palcem po mojej szyi. Obróciłam się i ujrzałam duże miodowe oczy patrzące na mnie jakby z... tajemniczością? Ciekawością? Sama dokładnie nie wiem. Jego zapach nie był zbyt miły bo cały pachniał papierosami i alkoholem. Fuj. Za każdym moim wdechem chciało mi się coraz bardziej wymiotować. Mulat uśmiechnął się do mnie. Piękny ma uśmiech. Taki biały.

'Coś zgubiłaś.'- podał mi do ręki mój portfel. Przecież od był w moim plecaku, bo go nie dawno go tam chowałam. Może mi wypadł? Nie to raczej nie możliwe. Przecież chowałam go do torby. Nie ważne. Dzięki bogu ,że znowu  go mam.
'Dzięki.'- uśmiechnęłam się nie śmiało i odwróciłam się ponownie na piętach aby zabrać swoją kawę.
'Jestem Zayn.'
'Miło mi. Ja jestem Vannesa.'

----------------------------------------------------------------------------

Hej :)

Od dzisiaj będę prowadzić tego właśnie bloga, który opowiada o no już wiecie o kim haha
Zapraszam was do przeczytania zakładki 'Bohaterowie' oby dowiedzieć się co nie co o nich ;)
Jeśli chcecie być informowani o rozdziałach wejdźcie w zakładkę 'Informowani' i zapiszcie mi tam swój unsername twittera, unsername aska lub link do facebooka.

Mam nadzieję, że się wam podoba prolog. Gdy będzie min. 10 kom. dodam 1 rozdział.

Pozdrawiam xx

P.S. Prolog jest krótki, ale obiecuję, że rozdziały będą o wiele,wiele dłuższe :D

6 komentarzy:

  1. Hej hej miło mi czytać twojego bloga fantastycznie się zaczyna =) kiedy następny rozdział? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z niecierpliwością czekam na pierwszy rozdział <3 Mam nadzieję, że zajrzysz do mnie i zostawisz po sobie ślad:
    http://never-ending-love-zaynmalikxoxo.blogspot.com/
    http://i-live-only-for-youxoxo-niallhoran.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. To dopiero prolog ale już mi się podoba
    Gratulacje :)
    Zostałaś nominowana do Libster Awards! Szczegóły znajdziesz na moim blogu pod tym linkiem http://dreamfanfictiononedirection.blogspot.com/
    Mam nadzieję że się cieszysz <3

    OdpowiedzUsuń